Wtorek, 19 marca 2019 r.    Imieniny: Józefa i Bogdana




Czeka Cie chrzest dziecka, tez w razie przygotowan do I Komunii sw. dziecka - zajrzyj do Princess-Moda!!



Przeslij kwiaty do najblizszej Ci osoby przez sprawdzona firme! Pol-Kwiat od wielu lat oferuje uslugi dla swoich klientów!!

Polkwiat: Kwiaty do Polski


Zrob przez internet, najlepiej zaraz, termin u polskiej dentystki!! Wygodnie, szybko i sprawnie!!


www.karstadt.de

Reklama


Kinderbetreuung_Aktion_Skyscraper_01_Muttertag

Na gorąco

Reklama

www.mydays.de

Kurs walut
European Central Bank

1 EUR = 3.9254 PLN
1 EUR = 1.2125 USD

Samotny, samotna??

www.iLove.de - Single der Woche

http://www.ilove.de - Single der Woche

Licznik     (Statystyki)

Odwiedziny gazety online od 30.04.2003
1332766

Reklama

blau.de Sei schlau, telefonier blau.
katalog stron

Reklama


Temat: Premier o tragedii


Na 65. posiedzeniu Sejmu w dniu 29 kwietnia 2010 r. premier Donald Tusk informował posłów o działaniach podjętych przez rząd w związku z tragedią katyńską.
Oto, na podstawie stenogramu sejmowego, najistotniejsze elementy tego wystąpienia:

(...) Państwo polskie w dniu katastrofy znalazło się w sytuacji niezwykle trudnej i od nas wszystkich zależało, w jakim stopniu tragedia smoleńska stanie się także momentem krytycznym dla funkcjonowania państwa, a na ile uchronimy państwo polskie od tych najgroźniejszych konsekwencji katastrofy i od następstw strat, które Polska poniosła. Urzędnicy państwowi – w tym rząd – od pierwszych godzin musieli podejmować wielokierunkowe decyzje i działania, których celem było: po pierwsze, utrzymanie stabilności państwa, po drugie, natychmiastowe zapewnienie opieki rodzinom zmarłych – nie mówię o kolejności zdarzeń, bo działo się to równolegle, wymieniam tylko zadania, jakie stanęły przed administracją państwową – po trzecie, natychmiastowe zabezpieczenie postępowania wyjaśniającego, badającego.
Potrzebne więc było możliwie szybkie zorganizowanie ekipy na miejscu katastrofy, ustanowienie instytucji, które będą skutecznie badały przyczyny katastrofy, podjęcie natychmiastowych rozmów ze stroną rosyjską w celu ustalenia współpracy przy wyjaśnianiu, a zwłaszcza na początku przy zabezpieczaniu miejsca, podjęcie wysiłku przede wszystkim zabezpieczania ciał ofiar, następnie skutecznej i możliwie szybkiej ich identyfikacji, a także potwierdzenia przyczyn zgonu, tak aby ciała mogły być jak najszybciej przywiezione do Polski i pochowane.
Potrzebne były także działania dotyczące ustabilizowania sytuacji ustrojowej w związku z faktem, iż śmierć poniosły osoby sprawujące najwyższe urzędy w państwie polskim. Ważne było też natychmiastowe podjęcie działań organizacyjnych w kraju, związanych
z uroczystościami pogrzebowymi i z pomocą organizacyjno-materialną dla rodzin. Warunki prawne nie były proste, jeżeli chodzi o część podjętych działań i zadań, o których mówię.
Przepisy prawa, które odnoszą się bezpośrednio lub pośrednio do sytuacji, jaka zaistniała w Smoleńsku po katastrofie, są różne w Rosji i w Polsce. Nie mieliśmy umowy pomiędzy Rosją a Polską, która precyzyjnie opisywałaby tego typu sytuacje, zarówno od strony zobowiązań obu państw, jak i procedur, które powinny towarzyszyć wyjaśnianiu przyczyn katastrofy. W związku z tym pojawiła się potrzeba, aby natychmiast przyjąć pewną podstawę prawną, która nie wynika z umowy pomiędzy państwami, ponieważ jej nie ma, a która w sposób zobiektywizowany i jak najbardziej transparentny umożliwi prowadzenie śledztwa oraz badania, a co za tym idzie – możliwie szybkie wyjaśnienie przyczyn katastrofy.

(...) Staraliśmy się przez te trzy tygodnie, podejmując wszystkie niezbędne działania, unikać jakichkolwiek politycznych kontekstów. Taka atmosfera odpowiedzialnej powagi towarzyszyła prawie wszystkim głównym uczestnikom tej pracy, co mogło przynieść takie właśnie skutki: utrzymanie stabilności państwa mimo śmierci prezydenta i szefów wielu instytucji państwowych, zabezpieczenie bytu rodzin oraz sprawne przeprowadzenie operacji identyfikacji i sprowadzania ciał do Polski. Było to możliwe dlatego, że wszyscy lub prawie wszyscy rozumieli nie tylko to, jakich działań, ale także jakiej postawy to wymaga. Chyba nie tylko na tej sali mamy poczucie, że wszyscy zdali ten egzamin.
Dzisiaj stoimy przed najtrudniejszym zadaniem – najtrudniejszym, bo wymagającym czasu, staranności – które spoczywa na dwóch państwach i na różnych służbach w tych dwóch państwach. Mówię tu o wyjaśnianiu okoliczności wypadku, przyczyn, a później o określeniu zakresu odpowiedzialności i ewentualnie winy. (...)

Chciałbym uspokoić – sądzę, że pytający chce mieć pewność w odniesieniu do tej najbardziej delikatnej materii, jaką jest opieka nad rodzinami ofiar katastrofy i sytuacja tych rodzin. (...)

Mam pewność – jeszcze przed dzisiejszym spotkaniem z państwem sprawdziłem to w detalach – że żadna z osób, która wskutek katastrofy i utraty bliskich znalazła się w trudniejszej niż przed katastrofą sytuacji materialnej, pomijam oczywiście kwestię uczuć, bo tutaj nawet najsprawniejsza administracja jest bezradna, ale jeśli chodzi o kwestie finansowe, organizacyjne, żadna z tych osób nie pozostała bez opieki. (...)

Jeśli chodzi o działania, instytucje, których celem było zabezpieczenie procedur służących wyjaśnieniu przyczyn i okoliczności katastrofy, to jak wspomniałem, kontekst prawny i międzynarodowy nie ułatwiał nam zadania. W związku z tym przyjęliśmy, obie strony to zaakceptowały, że gruntem prawnym, po którym będziemy się poruszać, jest konwencja chicagowska wraz z załącznikiem 13. Ten instrument prawny, ta procedura, nie jest taka prosta, aby zastosować ją tak jednoznacznie i odnieść ją wprost do tej sytuacji choćby dlatego, że z polskiego punktu widzenia samolot był państwowy, a z punktu widzenia strony rosyjskiej katastrofa miała charakter cywilny. Konwencja chicagowska reguluje postępowanie w sytuacjach, kiedy mamy do czynienia z wypadkami cywilnymi, ale stwarza też możliwości najbardziej transparentnego, najbardziej przejrzystego postępowania, daje pewien zbiór drogowskazów, które nakładają zobowiązania i prawa na obie strony.

Urzędnikom i ekspertom z polskiej strony wydawała się najskuteczniejszym i najlepszym kontekstem prawnym, w jakim moglibyśmy działać. Równocześnie nasza polska ustawa nakłada naturalny, taki automatyczny obowiązek powołania komisji. Ze względu na charakter samolotu komisja – którą powołuje minister obrony narodowej, jak państwo już zapewne wiecie, a na jej czele stoi minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller – będzie działała pod nadzorem prezesa Rady Ministrów. Głównym jej zadaniem jest będzie można uniknąć takich sytuacji, a więc ten raport będzie miał znaczenie głównie naprawcze. Zadaniem komisji nie jest określenie zakresu odpowiedzialności albo winy, jej powołanie wynika wprost z przepisów prawa.

Ze strony polskiej kluczową instytucją, jeśli chodzi o ustalenie okoliczności i przyczyn katastrofy i opisanie zakresu odpowiedzialności lub winy, jest prokuratura. To także nakłada na nas obowiązek, powiedziałbym, takiej szczególnej koncentracji i szczególnej
staranności, ponieważ los tak zdarzył, że pierwszym wielkim zadaniem Prokuratury Generalnej w nowych warunkach ustrojowych jest zadanie o takiej skali. Prokuratura Generalna, której częścią jest także prokuratura wojskowa, będzie prowadziła – równolegle do działań prokuratury rosyjskiej, ale niezależnie od tejże – dochodzenie, pracując w warunkach pełnej niezależności od rządu. (...)

Nowe warunki ustrojowe, w jakich pracujemy, powodują, że to Sejm, np. poprzez stosowne komisje sejmowe, ma prawo i możliwość uzyskania informacji i wyjaśnień od prokuratora generalnego, a nie rząd i nie premier. W związku z tym, jeśli chodzi o pytania dotyczące śledztwa, kierowane wprost do prokuratury, pytania te posłowie będą musieli powtórzyć już w obecności prokuratora generalnego, np. na posiedzeniu którejś komisji.

Zgodnie z prawem nie mam możliwości, aby stawiać takie pytania prokuraturze ze względu na jej niezależność wobec rządu. Mówię o tym bez satysfakcji, bo być może w tej sytuacji łatwiej byłoby uzyskać, nie wiem, stosowne tempo działań, ale musimy zaufać prokuratorowi generalnemu, prokuraturze, że będzie podejmowała czynności tak, jak tego wszyscy oczekujemy. Nie mam żądnych powodów, aby sądzić, że prokuratura dzisiaj postępuje inaczej.

Kolejną instytucją, która w imieniu państwa polskiego podejmuje działania w związku z potrzebą wyjaśnienia przyczyn i okoliczności katastrofy, jest akredytowany przedstawiciel Polski przy komisji pracującej po stronie rosyjskiej. Zgodnie z konwencją chicagowską odpowiedzialność za śledztwo, jakość tego śledztwa, przepraszam, za badania, ponieważ komisje prowadzą badania, śledztwo prowadzi prokuratura, odpowiedzialność za efekty tych działań dźwiga na sobie państwo miejsca zdarzenia. A akredytowanym przedstawicielem jest w naszym przypadku przewodniczący komisji, która w Polsce bada przyczyny katastrof w lotnictwie cywilnym, czyli pan Edmund Klich.

Jego zadaniem jest uczestniczenie i monitorowanie wszystkich działań, jakie podejmuje komisja działająca po stronie rosyjskiej, ponieważ w przypadku postępowania komisyjnego raport sporządzi strona rosyjska. Ten raport, projekt tego raportu będzie oceniany przez akredytowanego przedstawiciela państwa polskiego pod kątem zgodności z tym, co on obserwuje na co dzień w pracach komisji. Polska strona będzie także mogła do tego raportu, do tego projektu raportu zgłaszać uwagi, które formułować będzie akredytowany przedstawiciel na podstawie swojego doświadczenia wynikającego z uczestniczenia we wszystkich pracach komisji rosyjskiej. (...)

Chciałbym podkreślić, że nie mam także wątpliwości co do obiektywizmu, takiej politycznej neutralności osób i instytucji, które uczestniczą w tym procesie. Z jednej strony mamy neutralność i obiektywizm wpisane w nowy ustrój prokuratury, a z drugiej strony – fakt, iż szefem prokuratury generalnej jest osoba wskazana przez nieżyjącego prezydenta. Szefem komisji jest znany z obiektywizmu Jerzy Miller, bezpartyjny urzędnik, a akredytowanym przedstawicielem państwa polskiego jest były wojskowy, który został szefem komisji, która bada przyczyny katastrof lotniczych, za moich poprzedników. To wszystko także powinno budować atmosferę zaufania wobec intencji i świadczyć o determinacji kluczowych instytucji i osób, które badają przyczyny katastrofy.

Ostatnia kwestia to działania podjęte przez polski rząd w relacjach ze stroną rosyjską. Od pierwszych godzin po katastrofie jesteśmy w kontakcie ze stroną rosyjską, także z najwyższymi przedstawicielami, a więc i z premierem, i z prezydentem Federacji Rosyjskiej. Na użytek dzisiejszej informacji jeszcze wczoraj prosiłem osoby i instytucje, które działają po
stronie polskiej, o zaprzeczenie lub potwierdzenie sytuacji czy informacji na temat tego, w jaki sposób Rosjanie i instytucje rosyjskie zachowują się w trakcie tych prac, a przede wszystkim czy ze strony rosyjskiej pojawiają się jakieś blokady lub utrudnienia, które mogłyby uniemożliwić albo utrudnić prace polskich instytucji zmierzające do wyjaśnienia. Uzyskałem zapewnienie zarówno od prokuratury, jak i akredytowanego przedstawiciela państwa polskiego, że do tej pory nie zdarzyło się nic, co pozwoliłoby zakwestionować dobrą wolę i gotowość strony rosyjskiej do pełnej współpracy. Nie zrzuca to z nas obowiązku ciągłej koncentracji i egzekwowania uprawnień strony polskiej wynikających z przepisów i z zasad, jakie ze stroną rosyjską ustaliliśmy. (...)


I po pytaniach poselskich:
(...) Rząd nie ma nic do ukrycia. Jeśli chodzi o kwestie pomocy dla rodzin ofiar, jeśli rzeczywiście państwo posłowie domagają się bardzo szczegółowych informacji, to będzie to oznaczało, że z tej mównicy minister Boni będzie informował państwa o szczególnej sytuacji materialnej wszystkich rodzin, które zostały dotknięte katastrofą. Ale oczywiście jesteśmy do dyspozycji, jeśli chodzi o te informacje.
(Poseł Paweł Suski: Nie takie było pytanie.)
Dokładnie takie pytanie padło z tej mównicy. Pani poseł Kotkowska, jeśli dobrze pamiętam, prosiła o bardzo szczegółową i konkretną informację, jaki wymiar materialny ma pomoc, którą kierujemy do rodzin. Nie jest to oczywiście tajemnica państwowa, ale nie trzeba mieć dużo wyobraźni, aby zrozumieć, że być może rodziny nie są zainteresowane tym, aby szczegółowo i publicznie informować o zakresie tej pomocy. Chcę podkreślić, że podjęte decyzje – powie o tym szczegółowo minister Boni – są ponadstandardowe i bezprecedensowe w historii tego typu katastrof w Polsce, w ogóle w całej historii. I dlatego proszę mnie zrozumieć, że może tym bardziej potrzebna jest delikatność w tej kwestii. To pierwsza rzecz.
Druga. Co do jednej rzeczy, w mojej ocenie, parlamentarzyści, rząd, prokuratura, wszyscy ze względu na interes publiczny powinni się zgodzić, co do tego bezwzględnie powinniśmy się umówić. Waga tej sprawy, rozmiar tragedii każe nam w sposób bardzo odpowiedzialny za dochodzenie do prawdy postępować także w relacjach pomiędzy ludźmi i pomiędzy instytucjami.
Albo chcemy sobie nawzajem pomóc, chcemy, żeby ta prawda możliwie szybko została: a) wyjaśniona, b) przekazana opinii publicznej, c) wpłynęła na lepsze niż do tej pory postępowanie państwa, d) doprowadziła do wskazania odpowiedzialnych, albo mamy tezę, hipotezę i domagamy się jak najszybszego jej potwierdzenia lub zaprzeczenia. Albo rzeczywiście będzie nami powodowało wspólne dążenie do prawdy, albo komuś będzie zależało na tym, żeby bez względu na to, jaka jest prawda, szybko kogoś dopaść, kogoś skazać, albo żeby w tej sytuacji coś uzyskać.
Przyznacie państwo, że na tle tego, co niektórzy komentatorzy, niektórzy politycy czy niektóre media zdążyły już powiedzieć o katastrofie, jej przyczynach oraz sprawcach, reakcje rządu i moje są naprawdę powściągliwe.
Bardzo poruszyło mnie pytanie posła Szaramy.
Panie pośle, chciałbym powiedzieć, że nie jest tak, że te najbardziej absurdalne, groźne hipotezy i tezy powstają. One same nie powstają. One się same nie rodzą, zaskakująco jednostronne. Nie ma możliwości, aby prokuratura – nie mogę mówić w jej imieniu i nie mówię, ale podpowiada mi to zdrowy rozsądek i znajomość prawa – czy rząd, czy jakikolwiek urzędnik państwowy odpowiedzieli więcej, niż wiedzą, tylko dlatego, że takie jest oczekiwanie.
Trzeba mieć wyjątkowo złą wolę, żeby zakładać, że np. premier polskiego rządu zna dokładną godzinę i sekundę katastrofy, ale jej nie podaje, a jeśli nie podaje, to znaczy, że chce coś ukryć. Kwestia tej godziny to przykład na to, jak ważne jest, by wykazać cierpliwość w oczekiwaniu na to, żeby pojawił się komunikat zgodny z prawdą, bo to nie jest tak, jak komuś się być może wydaje, że ta prawda jest oczywista, leży gdzieś na stole.
Tak było właśnie w tym przypadku, kiedy na podstawie reakcji jakiejś instalacji na lotnisku natychmiast podano godzinę katastrofy. Sposobów na ustalenie tej godziny, źródeł, do których prokuratura musi dotrzeć, które musi przebadać, są dziesiątki, a może i setki. Ktoś uważa, że zna tę godzinę, bo widział to i spojrzał na zegarek. Drugi uważa, że moment ten wyznacza zaprzestanie pracy czarnej skrzynki. Trzeci przyjmuje to, co stwierdziła wieża
kontrolna itd. Te przykłady mogę mnożyć. Każdy ma gotową odpowiedź. Tych odpowiedzi, nie wiem, czy państwo zauważyliście, jest dzisiaj w mediach równie dużo, jak pytań, tylko rzadko która jest prawdziwa.

Narzekacie państwo na chaos informacyjny. Nie mam wrażenia, aby ten chaos tworzony był przez rząd albo prokuraturę. Od rana do wieczora oglądacie państwo w mediach wiele programów, w nich – setki, a może i tysiące mniej czy bardziej domorosłych specjalistów od tej katastrofy, słuchacie ich wypowiedzi, czytacie o tym w gazetach. Prawie każdy zdążył już zabrać głos w sprawie przyczyn katastrofy. Wśród tych ludzi są politycy, dziennikarze, którzy na co dzień nie zajmują się tego typu sprawami, i każdy udaje fachowca. Oczekujecie państwo, że następnego dnia prokuratura albo rząd sprostuje albo potwierdzi te informacje.

Jedynym sposobem, by zapobiec chaosowi informacyjnemu, jest powstrzymanie się od komunikatów dotyczących zdarzeń, dopóki w 100% tych zdarzeń nie potwierdzimy. Ta sprawa z godziną katastrofy jest najlepszym przykładem tego, że łatwo jest sformułować pewien pogląd na coś, wydawałoby się, że oczywisty, ale po kilku dniach inne źródło, do którego dociera prokuratura, do którego docierają media czy eksperci albo komisje, wskazuje, że może być inna możliwość. Czy chcielibyśmy, aby polska prokuratura każdego dnia podawała inny komunikat, bo odkryła nowy fakt, inne przyczyny?

Wczoraj powiedziałem coś, co, moim zdaniem, powinno być dla nas wszystkich w jakimś sensie ostrzeżeniem:
W polskim życiu publicznym nie zabraknie specjalistów od spekulacji i hipotez. Każdy ma prawo do własnych wyobrażeń, domysłów, poglądów na temat tego, co się zdarzyło, ale przedstawiciele państwa polskiego nie mają prawa snuć domysłów, hipotez, spekulować.
Nie ma na tej sali osoby, która tak szybko jak ja chciałaby poznać prawdę dotyczącą tego zdarzenia, nie tylko ze względu na to, że jestem odpowiedzialny za działania służb naszego państwa w tej sprawie, ale również dlatego, że w niektórych pytaniach, w czasie informacji bieżącej, ale przede wszystkim w przestrzeni publicznej formułowane były bez żadnego uzasadnienia wyjątkowo niestosowne, żeby nie użyć mocniejszego słowa, insynuacje pod adresem różnych instytucji państwowych. Zdaję sobie sprawę z tego, że w interesie państwa polskiego, jego agend, w interesie rządzących jest maksymalnie szybkie dochodzenie do prawdy i ujawnienie jej w całości, ale nie oczekujcie państwo od służb państwowych, aby każdego dnia reagowały na najbardziej niewiarygodne i nieprawdopodobne sformułowania, bo dopiero to rzeczywiście wprowadziłoby chaos informacyjny.

(Dzwonek)

Były też pytania konkretne, być może posłużą za dobre podpowiedzi dla tych, którzy prowadzą śledztwo.
Chciałbym podkreślić jedną rzecz, bo chyba nie do końca wszyscy zrozumieli, na czym polegają warunki prawne, w jakich przyszło współdziałać rządowi i Prokuraturze Generalnej. Jako premier polskiego rządu byłbym bardzo zainteresowany tym, aby komunikaty brzmiały identycznie, ale wybaczcie państwo – ani prawo, ani realia nie dają mi możliwości,
bym osobiście mógł narzucać treść komunikatów Prokuraturze Generalnej czy stronie rosyjskiej, nie mówiąc już o politykach opozycji czy dziennikarzach.
Nie mam takiej możliwości. Nie roszczę też sobie do tego prawa, aby tego typu jednolity strumień informacji komukolwiek narzucać. Odpowiadam i będę odpowiadał za to, co robi rząd i co komunikuje rząd. (...)

Niektóre z państwa pytań – one i tak dotrą tam, gdzie powinny, dzięki temu, że tutaj padły, postaram się, aby zostały bardzo poważnie potraktowane – to pytania sugerujące, jakie czynności śledcze powinniśmy podjąć. Czy nam się to podoba, czy nie, śledztwo jest na etapie początkowym, nie na końcowym. Wiele z tych spraw, które chcielibyście państwo wyjaśnić, zdążymy wyjaśnić. Wiele procedur, które według was powinny być wszczęte w czasie śledztwa, zdążymy jeszcze wszcząć.

Są wśród tych sprawy, takie jak zrozumiała troska wielu z państwa o bezpieczeństwo zawartości laptopów czy telefonów komórkowych ofiar. Pytaliście państwo, na ile państwo polskie i jego służby skutecznie to bezpieczeństwo zagwarantowały.

(Głos z sali: Państwo nie zadbało.)

Nic złego się nie stało, a niektóre czynności, jakie państwo polskie podejmuje, muszą być otoczone elementarną dyskrecją.
Usłyszałem przed chwilą głos dobiegający z ław poselskich, dobrze oddający sytuację, w jakiej jesteśmy.
Któraś z pań posłanek stwierdziła, że państwo w ogóle o to nie zadbało. To jest właśnie problem, z którym się borykamy. Jeśli naprawdę jest takie przeświadczenie, to nie sposób z tym polemizować. Mogę wyjaśniać, informować, ale jeśli ktoś ma przeświadczenie, że państwo polskie działa w złej wierze albo w ogóle nie działa, to nie sądzę, abym jakąkolwiek perswazją był w stanie ten pogląd zmienić. Namawiam jednak do maksymalnie racjonalnego postępowania. (...)


(x)
 
Nick:
Komentarz:




Impressum  AGB Kontakt  O Kurierze  Prenumerata Cennik-(Internet)  Sklepik1&1 Mapa

Hosting i administracja